18 czerwca, 2022

Ford Racing 2001 - uczciwy wyścigowy przeciętniak

Firma Empire Interactive jest zapewne wielu z Was bardzo dobrze znana. Prawdopodobnie jej największym momentem chwały, była seria FlatOut - znakomite zręcznościowe wyścigi z kategorii destruction derby, o których wspominałem już przy recenzji Demolition Racer. Kiedyś poświęcę chwilę na omówienie tej jakby nie było zasłużonej serii - przynajmniej jeśli mówimy o jej pierwszych dwóch częściach, bo o abominacji wyprodukowanej przez Team6 lepiej jak najszybciej zapomnieć.

Obok FlatOut, firma Empire Interactive wydała również tak znane tytuły jak Crazy Taxi a nawet drugą część Midtown Madness. Melomani znają też jej drugie oblicze, pod postacią marki eJay, pod którą ukazywały się przeróżne programy służące do prostego komponowania muzyki z przygotowanych przez twórców sampli.

Większość produktów firmy przygotowywali jednak zewnętrzni deweloperzy, jak Bugbear, Razorworks, czy wspomniane przed chwilą, niesławne holenderskie Team6.

Jednym z bardziej znanych tytułów od Empire Interactive jest niskobudżetowa gra wyścigowa "Ford Racing", która zapoczątkowała całą serię nieskomplikowanych ścigałek, kierowaną do młodszych i mniej wymagających graczy. Na przestrzeni lat seria przeżywała wzloty i upadki, a najcieplej chyba wspominaną częścią była "Ford Racing 2", wyprodukowana przez Razorworks. Ja jednak skupię się na samym początku serii, czyli "Ford Racing 2001".

Ford Racing i Ford Racing 2001 to tak naprawdę
dwie różne gry.
Na początek wyjaśnijmy sobie jedną bardzo istotną rzecz. Otóż gra "Ford Racing" oraz "Ford Racing 2001" to nie jeden i ten sam tytuł! Tak naprawdę wersja 2001 jest głębokim rozwinięciem pierwotnego wydania gry, pamiętającego jeszcze rok 1999. Choć obie gry stworzyła ta sama firma Elite i obie działały na dokładnie tym samym silniku graficznym, znacząco różniły się od siebie zawartością, a nawet samą mechaniką rozgrywki. Starszy tytuł ciążył zdecydowanie bardziej w stronę symulacji, samochody sprawiały wrażenie ociężałych i trudnych w prowadzeniu, inaczej też wyglądał system kolizji - w wyniku stłuczki dało się na przykład przewrócić. Z kolei nowszy tytuł to już zdecydowanie propozycja dla osób lubiących bezstresową jazdę - po prostu jest to czyste arcade, gdzie jadąc wolniejszym samochodem nawet nie musimy zwalniać przed większością zakrętów.

Gra posiada bardzo szeroki wachlarz ustawień graficznych i co ciekawe nie ma żadnego problemu, by uruchomić ją w proporcjach 16:9. Mało tego, nawet na ekranach HD grafika wygląda naprawdę bardzo dobrze, tekstury są w wysokiej rozdzielczości, pikseloza jest praktycznie niewidoczna, a całość jest fantastycznie płynna. Zresztą, grafika jest chyba najmocniejszą stroną tej gry - jak na 2001, a tak naprawdę jeszcze 1999 rok, i stosunkowo niewielki budżet, gra zamiatała wiele poważniejszych, wysokobudżetowych tytułów z serią NFS na czele i to jeszcze ładnych kilka lat po swojej premierze. Dość powiedzieć, że oprawa graficzna prezentuje się przyzwoicie nawet dzisiaj i zestarzała się jak dobre wino.

Niestety, i trzeba to zaznaczyć praktycznie na samym początku, w parze z rewelacyjną stroną graficzną gry oraz dopracowaną stroną techniczną (tytuł bez żadnych problemów i wymyślnych sztuczek odpala się na najnowszych systemach Windows) nie idzie sama zawartość. Tytuł zalicza się do kategorii tych poprawnych aż do bólu do tego stopnia, że można by zaryzykować stwierdzenie, że niektóre jego elementy zamiast ludzi stworzył losowy edytor. Ale zacznijmy od początku.

Menu gry jest banalnie proste.
Ekran startowy gry to absolutny standard i kompletna prostota. Tryby zabawy są dwa - Szybki Wyścig oraz Tryb Kariery. Tego pierwszego chyba przedstawiać nie trzeba - wybieramy dowolny oferowany przez grę samochód i dowolną trasę i już możemy jechać. Trzeba tutaj jednak wyraźnie zaznaczyć, że tryb Szybkiego Wyścigu działa nieco inaczej niż w większości tytułów tego typu. Otóż do dyspozycji mamy jedynie cztery modele Forda, po dwa roczniki i malowania każdy (czyli w sumie osiem wozów) oraz zaledwie trzy trasy. Ponadto, modele F-150 oraz Explorer są dostępne jedynie w tym trybie i twórcy nie przewidzieli żadnych mistrzostw w trybie kariery z ich udziałem. Że co? Że samochody i trasy odblokowuje się w trybie kariery właśnie? Otóż nie moi drodzy, nie w tym tytule. Tryb szybkiego wyścigu to niezależnie od postępów w grze tylko modele Ka, Escort, F-150 i Explorer, i trasy Branton Park, East Coast i Euro Ring. Możemy za to wybrać porę dnia i pogodę jaka będzie panowała na trasie. Nie ma to jednak jakiegokolwiek wpływu na to, jak będzie wyglądała jazda.

Właściwym trybem gry jest tryb kariery właśnie, w którym pojeździmy praktycznie wszystkimi modelami przygotowanymi przez twórców (z wyjątkiem F-150 oraz Explorera, o których już pisałem), po wszystkich trasach. Pozornie, idea zabawy jest banalnie prosta. Zaczynamy od modelu Ka z roku 1997 i naszym celem jest odblokowanie pozostałych wozów poprzez wygrywanie zaplanowanych przez twórców pucharów. Nie wiem jak działa to na innych wersjach systemu Windows, ale tak na XP jak i 8.1 samochody odblokowują się bez większego sensu. A to odblokuje się Ka 2000, a to Fiesta 1999. Przyznam, że odblokowanie aut ze wszystkich roczników jest naprawdę frustrujące. Teoretycznie powinno do tego wystarczyć pokonanie słabszym samochodem mocniejszych rywali. Otóż nie. Jeśli na przykład wygrasz wszystkie wyścigi Fordem Ka 1997, najprawdopodobniej odblokujesz Forda Ka 2000, podczas gdy pozostałe Ka będą wciąż zablokowane. Dalej, wybierasz Ka 2000 i wygrywasz wszystkie wyścigi. I co? Odblokowuje się Fiesta 1998 albo 1999. Istne kuriozum. Aby odblokować pozostałe samochody, trzeba się niemało natrudzić i zwyczajnie kombinować, tak aby na koniec sezonu mistrzostw lądować w tabeli na miejscu trzecim albo czwartym, ale nawet to nie gwarantuje, że uda wam się odblokować upatrzony samochód - częste są tu sytuacje, gdy po raz n-ty odblokowujecie samochód, który dawno już macie odblokowany. W moim odczuciu nielogiczna mechanika odblokowywania samochodów jest poważną wadą gry i ewidentnym niedopatrzeniem ze strony jej twórców. W trybie kariery mamy do dyspozycji w sumie 10 różnych modeli Forda - Ka, Fiesta, Escort, Puma, Focus, Mondeo, Mustang Cougar, Taurus i GT90 - po cztery roczniki każdy - dwa 1997, dwa 1998, dwa 1999 i dwa 2000. W sumie 80 samochodów, ale spokojnie, model z roku 1997 nie różni się praktycznie niczym od modelu z roku 2000, poza numerkiem i malowaniem oczywiście. A więc w pewnym sensie samochodów jest zaledwie dziesięć plus wspomniane dwa w trybie Szybkiego wyścigu. Na plus oczywiście ich nienaganne wykonanie. Każde z aut może się pochwalić wysoką ilością poligonów, widocznym wnętrzem i błyszczącym lakierem. Na minus - wszystkie mają jednakowe felgi i dźwięk silnika. No trudno.

W grze występują zmiany pory dnia oraz pogody.

Samych tras również mamy w grze dziesięć, z czego najczęściej będziemy jeździć po torach Branton Park, Navahoe County, East Coast National oraz Euro Ring Raceway. Na początkowym etapie kariery mistrzostwa będą się składały z zaledwie trzech wyścigów po trzy okrążenia każdy. Na późniejszym etapie zabawy do rozgrywki dołączy również tor Warberg National, a w mistrzostwach otwartych dostępne będą również dłuższe warianty wszystkich torów - większość ma wtedy w nazwie International. Tory niestety są całkowicie fikcyjne, choć przyznać trzeba, że większość z nich całkiem nieźle sprawdzałaby się jako rzeczywiste obiekty, zwłaszcza Branton Park czy Warberg National. Do wykonania samych torów również nie można mieć szczególnych zastrzeżeń. Graficznie jest bez zarzutu, jedynie samo skomplikowanie tras mogłoby być nieco większe, bo po prostu wszystkie tory są banalnie proste i dla wprawnego gracza ich opanowanie to formalność.

Rozgrywka jest bardzo prosta i nie stanowi
większego wyzwania
Model jazdy jest absolutnie zręcznościowy. Jeśli szukasz jakichkolwiek śladów symulacji, przykro mi, ale to zdecydowanie zły adres. Samochody prowadzi się prosto i przyjemnie, w większości przypadków nie trzeba nawet szczególnie hamować przed zakrętami. Względem podstawowej wersji gry z 1999 roku uproszczono i pogorszono system kolizji - w tej wersji gry samochody są dosłownie przyklejone do drogi i nie da się w żaden sposób ich przewrócić. Nie istnieje też i nigdy nie istniał jakikolwiek model zniszczeń. Nie uświadczymy też jakiegokolwiek tuningu - jedziemy tym, co przewidzieli dla nas twórcy.

Przeciwnicy. Absolutne randomy o szczątkowej sztucznej inteligencji. Jadą jak po sznurku, nie są agresywni, jeśli na nas wpadną to dlatego, że tak, a nie dlatego, żeby chcieli stanowić jakiekolwiek wyzwanie. Rzadko kiedy zatem kończymy wyścig na miejscu innym niż pierwsze, a gdy wygrywamy, to robimy to z naprawdę sporą przewagą. Trudności, ale też niewielkie, mogą pojawić się przy znacznie szybszych modelach Taurus i GT90 i przeważnie na trasie Navahoe County, na której pełno jest ostrzejszych zakrętów i nawrotów - tu niestety daje o sobie znać wszechwładza programistów, bo komputerowi przeciwnicy na nieubłaganej mocy algorytmów biorą szykany i nawroty w sposób idealny, podczas gdy my musimy znacząco zwalniać by nie wypaść z trasy. Trasa Navahoe County to również jedyny tor, na którym objawiają się drobne błędy programistów - sporadycznie może się zdarzyć, że przegramy wyścig, bo... z niewytłumaczalnych powodów lubi sobie głupieć lista pozycji. I to nic, że jedziesz pierwszy. Gra potrafi sobie losować pozycje przed zaliczeniem okrążenia i od wielkiego dzwonu może się zdarzyć, że będziesz jechał pierwszy, a dojedziesz ostatni. Na szczęście są to przypadki naprawdę bardzo rzadkie.

O oprawę muzyczną tytułu zadbał znany ze sceny Amigowej Norweg Bjorn Lynne, przewijający się m.in. w dziełach grupy Crusaders pod pseudonimem Dr Awsome. Zaproponowana przez niego muzyka to raczej stonowana elektronika, nie wybijająca się ponad przeciętność, gdzieniegdzie przyprawiona nieco brzmieniem gitary na brzmienie bliższe rocka. Do każdego toru przypisany jest jeden utwór, odgrywany w kółko aż skończy się wyścig. Na plus zaliczyć należy pewnego rodzaju przezroczystość tej muzyki. Oczywiście jest to kwestia gustu, bo jeśli ktoś takich brzmień nie lubi, będzie chciał tę muzykę jak najszybciej wyłączyć, ale w przeważającej większości przypadków nawet nie będziecie zwracać na nią uwagi, bo też nie ma w niej nic, co szczególnie by zachwycało, ale i nic, co by jakkolwiek irytowało.

Menu przypominają swym wyglądem dawne strony
internetowe. Wszystko jest intuicyjne i czytelne.
Na koniec pozostaje kwestia wszelkich menu. Są one zaprowadzone bardzo prosto i intuicyjnie, na wzór dawnych stron internetowych. Obsługujemy je myszą - klawiaturą niestety się nie da. Gra komunikuje się z nami po angielsku, ale trzeba przyznać, że jest to język bardzo uproszczony. Przykładowo, przed startem wyścigu w trybie kariery możemy wybrać opcję kwalifikacji i zawalczyć o miejsce startowe, albo od razu przystąpić do wyścigu. Jakie pytanie rzuci do nas gra? "Qualify or race?" Podobnie, po wybraniu trybu kariery gra zapyta "Which game?" dając do wyboru nową grę albo wczytanie już zapisanej. Jeśli zechcemy grę zapisać i wybierzemy już zajęty slot zapisu, w ramach ostrzeżenia-potwierdzenia decyzji dostaniemy jedynie krótkie "Overwrite?" Teoretycznie prosto i komunikatywnie, ale jakoś tak do przesady maszynowo i bezdusznie.

Co powiedzieć tytułem podsumowania? Czy grę polecić? Tak naprawdę to zależy od tego jakiego typu graczem jesteś. Jeśli cenisz sobie wyzwania, zróżnicowany poziom trudności i adrenalinę podczas wyścigu, raczej omijaj "Ford Racing 2001" szerokim łukiem. Jeśli zaś rzadko grywasz w gry komputerowe albo po prostu nie lubisz siłować się z grą w celu jej ukończenia - słowem, jesteś tak zwanym "niedzielnym graczem", to prawdopodobnie spodoba Ci się ten tytuł. Nie jest to gra zła, tylko po prostu przeciętna, a pod pewnymi względami nieco nijaka. Ma swój charakterystyczny klimacik i nawet dziś po ponad dwudziestu latach od premiery potrafi zachwycić grafiką, ale nie da się ukryć, że nawet w 1999 i 2001 roku było dużo więcej znacznie lepszych tytułów. Jako uczciwy, niskobudżetowy przeciętniak z tendencją do lekkiej nijakości i przynudzenia jest jak najbardziej wart sprawdzenia. Nie da się go jednak postawić w jednym szeregu z prawdziwymi klasykami gatunku, zatem osoby o słabych nerwach względnie wielkich wymaganiach powinny omijać go szerokim łukiem.

Ka to pierwszy model dostępny w grze

Modelami Explorer i F-150 pojedziemy tylko
w Szybkim Wyścigu

Tory są całkowicie fikcyjne, ale większość nieźle
sprawdzałaby się w rzeczywistości.

Niektóre samochody mają możliwość zmiany skórki.
Możemy zatem wybrać dowolny kolor, pod warunkiem,
że jest to czarny.

Gra komunikuje się z nami prostym, nieco
bezdusznym językiem.

Grafika to zdecydowanie najmocniejsza strona tytułu.

Część torów jest dostępna wyłącznie w trybie Kariery.

Wyglądowi tras i samochodów nie można nic zarzucić.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kraftwerk - "3-D The Catalogue". Zmarnowany potencjał.

Nie ma chyba na świecie człowieka, który interesowałby się muzyką i nie słyszałby nawet jednym uchem o niemieckim zespole Kraftwerk. Wielu z...