Kilka dni temu opisywałem już na blogu najbardziej chyba znaną solową płytę Gary'ego Numana, "The Pleasure Principle". Muzyk ten ma w swoim dorobku co najmniej kilka bardzo ciekawych płyt studyjnych, a ponieważ jako artysta jest on bliski memu sercu i co jakiś czas lubię powrócić do jego muzyki, z pewnością jeszcze nie raz coś wam o nim napiszę.
Dzisiejszy wpis postanowiłem poświęcić koncertowemu dorobkowi Gary'ego z czasów jego największej popularności, czyli z lat 1979-1981. Na przestrzeni ostatnich dekad ukazało się kilka albumów dokumentujących tamte koncerty. Powszechnie znaną serią, zapoczątkowaną jeszcze w 1981 roku, jest "Living Ornaments". Na chwilę obecną składa się ona z trzech albumów, kolejno "Living Ornaments '79", "Living Ornaments '80" i "Living Ornaments '81". Dociekliwi słuchacze zwrócą pewnie uwagę, że istnieje jeszcze koncert "Living Ornaments '78", ale tym zajmiemy się kiedyś przy omawianiu debiutanckiego albumu Tubeway Army, bo do tamtej właśnie płyty został on dołączony jako bonus – nigdy nie istniał w formie oficjalnego, osobnego wydawnictwa live, a jedynie jako drogi i rzadko spotykany bootleg "Live At Roxy '77" o stosunkowo nie najlepszej jakości dźwięku.
Pierwszy wolumin, "Living Ornaments '79" ukazał się w 1981 roku na pojedynczej płycie winylowej i w tej formie zawierał jedynie dziewięć utworów z koncertu Gary'ego z Hammersmith Odeon z 28 września 1979 roku. Co oczywiste, skupiono się w większości na koncertowych wykonaniach utworów z "The Pleasure Principle", choć mogliśmy też usłyszeć jeden utwór z "Replicas" oraz aż trzy utwory z debiutu Tubeway Army z 1978 roku. Na pełny zapis z tego koncertu trzeba było zaczekać aż do roku 1998, kiedy to Beggars Banquet w końcu zdecydował się go wydać w zremasterowanej formie. Tym razem na dwóch płytach CD otrzymywaliśmy ponad 70 minut muzyki, w tym największe do tamtej pory przeboje artysty, a nawet znalazło się miejsce na jeden cover – "On Broadway". Całość koncertu wypada bardzo dobrze, wiele utworów, zwłaszcza tych z albumu "Replicas" nabiera na scenie prawdziwych rumieńców i brzmi niemal wręcz punk-rockowo – na pewno dużo ostrzej i ciekawiej niż na albumie studyjnym. Najsłabiej w tym wszystkim wypada utwór "Bombers", nie wiedzieć czemu stonowany i rozwleczony do granic absurdu, a do tego oprawiony wyjątkowo irytującym automatem perkusyjnym. W tym jednym przypadku zdecydowanie lepiej wypada wersja studyjna, którą znajdziecie między innymi na kompilacji "The Plan", wydanej na CD w 1999 roku. Wracając do omawianego koncertu, z pewnością jest to jeden z najlepszych w dorobku Numana, sam album również prezentuje się bardzo dobrze. Do jakości dźwięku zasadniczo nie można mieć jakichkolwiek zastrzeżeń, wszystko brzmi wyraźnie, głośno i czysto. Stosunkowo ubogo za to prezentuje się szata graficzna. Booklet składa się jedynie z samych zdjęć koncertowych i listy artystów. Nie mamy tu żadnej notki od wydawcy, czy choćby skróconej historii koncertu czy samego artysty. Po prostu absolutna podstawa. Ponadto, część wydań posiada poligrafię wydrukowaną na matowym papierze, która prezentuje się nieco gorzej niż odpowiedniki lakierowane.
Drugim albumem z serii był wydany również w 1981 roku "Living Ornaments '80", zawierający koncert z trasy "Teletour" z Hammersmith Odeon z 16 września 1980 roku. Podstawowe wydanie winylowe również zawierało jedynie dziesięć utworów, zamieszczonych na zaledwie jednej płycie. Paradoksalnie, wśród tych 10 utworów niewiele było kompozycji z promowanego tą trasą albumu "Telekon". Album ten sprzedawano również jako box, razem z wcześniejszym "Living Ornaments '79".
Na rozszerzoną wersję tego koncertu trzeba było czekać najdłużej, bo aż do roku 2005. Powód tego stanu rzeczy był bardzo prozaiczny – oryginalne taśmy po prostu zaginęły, więc dało się wznowić jedynie podstawowe dziesięć utworów. Dopiero w 2004 roku okazało się, że jeden z technicznych zarejestrował jeden z koncertów z trasy w całości (niestety nie wiadomo dokładnie który) i nagranie to było w stanie nadającym się do obróbki i wydania. W efekcie otrzymaliśmy bardzo ciekawy dokument historyczny, ale też album bardzo nierówny. Podstawowe 10 utworów brzmi doskonale, zaś pozostałych 19, tworzących cały koncert… zaledwie średnio, głównie dlatego, że dźwięk zarejestrowano tylko w mono i jest on wyraźnie gorszej jakości. Niestety, ale po niemal dwóch godzinach odsłuchu można zacząć odczuwać znużenie. Jest to też jedyne miejsce, gdzie można usłyszeć koncertowe wykonania piosenek "Telekon" oraz "Stories" – ta ostatnia ukazała się dopiero w 1981 roku na albumie "Dance". Jak wspomniałem wcześniej, wbrew pierwotnym założeniom album w poszerzonej wersji ukazał się jako ostatni z serii, a co za tym idzie odróżnia się nieco swoją szatą graficzną od pozostałych – ma inne nadruki na płytach oraz inną kompozycję tylnej okładki. W samej wkładce oprócz zdjęć z koncertu dostaliśmy wyjątkowo kilka słów od wydawcy, tłumaczących również już przeze mnie wspomniane perturbacje z wydaniem tej płyty. Do czasu aż ewentualnie uda się odnaleźć inne nagranie z tej trasy jest to niestety jedyny dokument tamtych koncertów, tym bardziej szkoda zatem, że album jako całość wypada raczej średnio, głównie ze względu na oferowany dźwięk. Zestaw utworów został zaktualizowany o przeboje z albumu "Telekon", z setlisty wypadły za to między innymi piosenki "On Broadway" i (na szczęście) "Bombers".
Dopiero w 1998 roku ukazał się materiał koncertowy ze stadionu Wembley z 1981 roku, wydany od razu w formie dwupłytowej jako "Living Ornaments '81". Całość konceptu jest tu bardzo zbliżona do wcześniejszego "Living Ornaments '79", mamy zatem analogiczną szatę graficzną, pozbawioną jakichkolwiek zbędnych dodatków. Zestaw utworów zawiera przeboje ze wszystkich dotychczasowych płyt artysty, w tym już utwory z albumu "Dance" z 1981 roku. Momentami średnio prezentuje się oferowany przez płyty dźwięk – są piosenki, w których głos Gary'ego ginie przytłoczony instrumentami, w innych z kolei utworach, zwłaszcza na początku koncertu słychać lekkie falowanie taśmy, trafiają się też sprzęgnięcia aparatury nagłaśniającej. Również ogólne wykonanie całości nie dorównuje wcześniejszym koncertom. Przykładowo, utwór "The Joy Circuit" pod koniec zamienia się w istną kakofonię. Nadspodziewanie uroczo wypadają za to kompozycje znacznie spokojniejsze, jak "Complex", "Please Push No More" oraz "Trois Gymnopedies" . Zwłaszcza wybija się tu "Please Push No More", które publiczność wykonuje razem z artystą. Naprawdę poruszające. Odbiór całości zakłóca nieco wyraźnie słyszalny szum taśmy. Dodatkiem do pierwszej płyty zestawu jest utwór "Conversation", grany na pierwszych dwóch koncertach, ale potem zastąpiony piosenką "Complex". O ile do wykonania utworu trudno mieć jakieś zastrzeżenia, tak niestety do jakości samego nagrania (pochodzącego z koncertu z 26 kwietnia 1981) już niestety tak – jest ono w znacznie słabszej jakości, do tego nagrano je tylko w mono. W porównaniu z resztą koncertu brzmi jak zarejestrowane na średniej jakości magnetofonie.
Ostatnim albumem dokumentującym tamte koncerty jest wydany w 2008 roku przez Beggars Banquet "Engineers" – limitowany do trzech tysięcy kopii zapis koncertu z Sydney z 31 maja 1980 roku, z drugiej części trasy "The Touring Principle". Jest on zatem ciekawym uzupełnieniem albumu "Living Ornaments '79". Tym razem otrzymujemy tylko jedną płytę CD, wypełnioną praktycznie samymi przebojami oraz nieobecnym na żadnym innym albumie live utworem "Praying To The Aliens" z albumu "Replicas". Również tutaj otrzymujemy nastrojowy i spokojny przerywnik w postaci klasycznego utworu "Trois Gymnopedies", który na żywo wypada chyba nawet jeszcze lepiej niż w wersji studyjnej. Oferowana jakość dźwięku jest fantastyczna, choć samo wydanie jako całość jest stosunkowo ubogie. Nie dostajemy żadnej notki od wydawcy, a jedynie podstawowe informacje o składzie zespołu i gdzie koncert był nagrany. W ramach bookletu otrzymujemy rozkładany dwustronny poster z kilkoma bardzo dobrej jakości fotografiami scenicznymi Gary'ego. Jedyną wadą albumu jest to, że niemal na pewno zawiera nieco skrócony koncert, co daje się wyraźnie usłyszeć między utworami "Introduction – Theme from Replicas" i "Airlane", ale tak naprawdę jakość całości w zupełności to wynagradza. Może jedynie z wyjątkiem utworu "Bombers", który w wykonaniu na żywo prezentowany był w po prostu fatalnej wersji – pozbawionej życia, rozwleczonej i zubożonej aranżacyjnie do granic absurdu. Tak czy tak, zaraz obok "Living Ornaments '79" jest to chyba najlepszy koncertowy album Numana i z pewnością wartościowy dodatek do kolekcji. Tym bardziej polecam rozejrzeć się za nim jak najszybciej, póki jego ceny nie zaczęły szybować w górę jak szalone – wspomniałem już, że wydano go jako limitowaną edycję. Dodatkowo, jest to wydanie w tak zwanym digipacku i nie istnieje żadna jego wersja w tradycyjnym pudełku CD.
Podsumowując. Który album wybrać do domowej kolekcji? Naprawdę trudne pytanie. Jeśli chcesz kupić tylko jeden z nich, najlepszym rozwiązaniem będzie "Living Ornaments '79", bo jest to koncert zagrany z werwą, na pełnym luzie, ale też doskonale się prezentujący od strony wykonawczej. Również do jego wydania na CD nie da się mieć szczególnych zastrzeżeń, bo dźwiękowo wypada świetnie. Jego ewentualnym uzupełnieniem jest "Engineers", które dodatkowo zawiera nieobecny nigdzie indziej "Praying To The Aliens" i może pochwalić się chyba najlepszym dźwiękiem ze wszystkich. Pozostałe płyty z serii "Living Ornaments" polecam przede wszystkim fanom Gary'ego, względnie osobom, które po prostu są ciekawe jak brzmiał on na żywo. Oba albumy to bardzo ciekawe dokumenty tamtych niesamowitych muzycznie czasów, ale też oba mają swoje drobne mankamenty, które nie każdemu muszą się spodobać.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz