13 czerwca, 2022

Mario Forever - fenomenalny klon starego konsolowego hitu

Mało jest chyba na świecie osób, zwłaszcza jeśli mówimy o osobach lubiących gry wideo, które nie słyszałyby o postaci hydraulika Mario. Wąsaty bohater został stworzony przez pracującego dla koncernu Nintendo programistę Shigeru Miyamoto i zadebiutował w automatowej grze "Donkey Kong" z 1981 roku. Wówczas nosił jeszcze imię/nazwę Jumpman, a jego profesją była stolarka. Głównym celem gracza, operującego Jumpmanem, było uratowanie Lady (później oficjalnie nazwanej Pauline), ukochanej Jumpmana, z łap jego pupila, tytułowego Donkey Konga. Sam Jumpman zaś na samym początku nie był bohaterem jednoznacznie pozytywnym - pierwotnie Miyamoto tworzył go jako postać, która z założenia nie zdobędzie przesadnej popularności i posłuży jedynie do epizodycznych występów w przyszłych tytułach japońskiego koncernu. Niespodziewanie jednak "Donkey Kong" mimo swej prostoty okazał się wielkim hitem i niedługo potem, bo już w 1983 roku Jumpman jako Mario zadebiutował w swojej własnej grze, "Mario Bros." Początkowo tytuł ten dostępny był jedynie na automatach do gier, jednak wraz z premierą konsoli Nintendo Family Computer (zwanej popularnie FamiCom, a na zachodzie Nintendo Entertainment System, w skrócie NES), pojawił się także w wersji na ten system, zdobywając bardzo ciepłe opinie recenzentów i graczy. Sukces tytułu przesądził o powstaniu kontynuacji, będącej jednocześnie zaczątkiem zupełnie nowej serii gier - "Super Mario Bros.". Tytuł, do dziś uznawany przez wielu za najlepszą grę przygodowo-platformową, jaka kiedykolwiek powstała, pojawił się w sprzedaży w 1985 roku i z miejsca stał się prawdziwym fenomenem. U podstaw sukcesu gry z pewnością leżała niesamowita, jak na połowę lat 80., oprawa audio-wizualna, prosty, ale zarazem odpowiednio zróżnicowany i wciągający gameplay oraz bardzo responsywne sterowanie główną postacią. Cel całej rozgrywki był banalnie prosty - uratować księżniczkę Muchomorowego Królestwa, Peach, z łap okrutnego smoka Bowsera, z którym mierzyliśmy się w zamku na końcu każdego z ośmiu światów. Podczas wędrówki po poszczególnych etapach pokonywaliśmy pomniejszych przeciwników-sługusów Bowsera oraz rozmaite przeszkody terenowe w postaci murów, ścian, trampolin i rozpadlin. Pomocą w długiej podróży służyły nam poukrywane w pudełkach ze znakami zapytania power-upy oraz monety. Dzięki tym ostatnim mogliśmy szybko uzyskać dodatkowe życie - wystarczyło po prostu zebrać 100 monet.

O historii Mario można by pisać jeszcze bardzo długo. Dość powiedzieć, że dziś jest on popkulturową ikoną, wystąpił w ponad 200 grach wideo, zarówno jako główny bohater, jak i postać poboczna, a cała franczyza, którą zapoczątkował, jest najlepiej sprzedającą się marką wszech czasów. Z pewnością jeszcze nie raz będę wracał do gier z jego udziałem, a na dziś wybrałem do omówienia polski, w pełni darmowy klon gry, przeznaczony na pecety i stworzony przez Michała Gdańca, ukrywającego się pod nazwą Buziol Games. Dlaczego zaczynamy temat właśnie od tej konkretnej gry, zamiast na przykład od wspomnianego chwilkę wcześniej "Mario Bros." albo "Super Mario Bros."? To proste - głównie dlatego, że jest to gra w pełni darmowa, dostępna na pecety z systemami Windows, niewymagająca do swego działania żadnych dodatkowych programów czy emulatorów, a co za tym idzie, w każdej chwili bez najmniejszych trudności może w nią zagrać dosłownie każdy. Dla porządku wspomnę jedynie, że sama gra jest dostępna w kilku wersjach rozwojowych, nieco różniących się od siebie zawartością (wszystkie jej inkarnacje są oczywiście tak samo darmowe). Ja zajmę się jedną z najbardziej podstawowych edycji, dostępną niegdyś na płycie w czasopiśmie Komputer Świat - wersją 2.16 (Komputer Świat nr.11/2005).

Od razu po uruchomieniu gra wita nas całkiem pomysłowo zrobionym remiksem najbardziej znanego z Mario motywu przewodniego oraz ekranem wyboru języka - możemy zagrać po polsku lub angielsku. Po wybraniu języka lądujemy w głównym menu, które w tej wersji zawiera jedynie trzy opcje: Start, Opcje oraz Koniec. W Opcjach możemy wybrać czy chcemy sterować klawiaturą czy myszą, możemy zdefiniować dowolne klawisze dla klawiatury i przejrzeć informacje o Autorze, muzyce i elementach gry. Warto wspomnieć, że do tej wersji gry Autor stworzył osobną małą aplikację, nazwaną Mario Info, która w przystępny sposób tłumaczy wszelkie niuanse tytułu komuś, kto nigdy nie grał w żadną grę ze świata Mario. Również Info posiada opcję wyboru języka (polski lub angielski). Mała rzecz, a naprawdę cieszy. Duże brawa dla Autora.

W grę mogą grać maksymalnie trzy osoby
Po wybraniu opcji "Start" przechodzimy do właściwej rozgrywki. Na początku wybieramy jeden z trzech dostępnych slotów zapisu gry. Przed rozpoczęciem rozgrywki możemy też wymienić część posiadanych na starcie żyć na power-upy, które pomogą nam w rozgrywce. Aby tego dokonać, należy ominąć wszystkie rury i przejść dalej w prawo. Ciekawostka - również po ominięciu bonusów można jeszcze przejść, a raczej przeskoczyć, w prawo i tym sposobem dostać się do sekretnego świata o2.pl - humorystycznego dodatku od Autora dla przyjaciół.

Na ekranie wyboru miejsca zapisu możemy od razu zapoznać się z oprawą graficzną gry, zapożyczoną z jej SNES-owego odpowiednika. Wszystko jest zatem przejrzyste i kolorowe, i prezentuje się niczym stary dobry Mario z konsoli. Każdy z zaprojektowanych przez Autora światów jest nam najpierw prezentowany w postaci mapy, dzięki czemu z grubsza wiemy czego możemy się na naszej drodze spodziewać. Co niektórzy mogliby narzekać, że jest to spoilerowanie, ale należy w tym miejscu zaznaczyć, że gra jest stosunkowo wiernym klonem starego Mario, a ewentualne odstępstwa występują co najwyżej w konstrukcji samych poziomów i długości poszczególnych światów. Trudno więc mówić tu o spoilerowaniu czegoś, co jest znane od niemal 40 lat.

Sama rozgrywka jest wierna w swych założeniach wersjom konsolowym. Poszczególne etapy przemierzamy od lewej do prawej, ale, nietypowo dla większości tytułów z Mario w roli głównej, tutaj możemy również się cofać i warto to od czasu do czasu zrobić, bo Autor poukrywał gdzieniegdzie dodatkowe sekrety. Poza tym, jest to typowy Mario - wszelkie bonusy i pieniążki znajdujemy w porozrzucanych po etapach pudełkach ze znakami zapytania, w murkach i okazjonalnie w ukrytych i niewidocznych miejscach. Obok tradycyjnych power-upów zwiększających nasze możliwości - czyli powiększającego nas muchomorka, dającego możliwość strzelania kwiatuszka, czy zielonego grzybka dającego nam dodatkowe życie - autor dodał również znanego z sequeli Mario trującego grzyba oraz niszczącego murki poza zasięgiem bohatera buraka, czy Zielonego Luiego, pozwalającego na skakanie znacznie wyżej.

Gameplay do złudzenia przypomina SNES-ową wersję gry
Celem naszej wędrówki, dokładnie jak w konsolowym pierwowzorze, jest oczywiście uratowanie księżniczki Peach, porwanej i uwięzionej w zamku przez Smoka. W wędrówce towarzyszy nam efektowny miks utworów znanych z klasycznego Mario oraz modułów znanych ze scen Amigowej i Pecetowej. Na poszczególnych etapach pojawiają się też wszyscy znani z dawnych odsłon przeciwnicy (z wyjątkiem Blooberów w planszach wodnych). Klasycznie też mamy do czynienia z planszami wodnymi, nocnymi i rozgrywanymi na zielonych wysepkach nad przepaścią. Ponadto, podobnie jak w pierwowzorze, w niektórych etapach jesteśmy atakowani przez wyskakujące z wody Piranie. Projekt plansz jest unikatowy dla tej gry i żaden z poziomów nie ma swojego odpowiednika jeden do jednego w jakimkolwiek tytule z Mario od Nintendo. Zachowana została jednak cała dobrze znana mechanika rozgrywki - skaczemy po platformach, przechodzimy przez rury, przepływamy nad rozpadlinami na belkach konstrukcyjnych, a przeciwników rozdeptujemy lub do nich strzelamy. Okazjonalnie mamy też do czynienia z planszami, które same się przesuwają (poziomy 4-3 oraz 5-2, w którym dodatkowo musimy też nadążać za uciekającą nam kładką) oraz z labiryntami (niesławny poziom 6-2). Wyzwanie stanowi cały świat ósmy, wbrew oryginalnemu Mario, zaprojektowany przez Autora w całości jako przedzieranie się przez fortyfikacje złego Smoka. W jednym z poziomów trzeba nawet odpowiednio szybko piąć się w górę, by uniknąć śmierci w gorącej lawie. Zdecydowanie zatem nie można narzekać na nudę. Poziom trudności również jest zróżnicowany, od stosunkowo banalnych pierwszych plansz, po wymagające skupienia plansze końcowe.

Podsumowując - jeśli tęsknisz za starym, dobrym konsolowym Mario, a nie chcesz się bawić w kupowanie konsol i dyskietek albo użeranie się z emulatorami i ROM-ami, Mario Forever to zdecydowanie coś dla Ciebie. Za darmo dostajesz przemyślany w praktycznie każdym detalu i kreatywny klon, który do tego bez problemu odpali się na każdym systemie Windows, a samą jakością gameplayu w niczym nie ustępuje swoim starszym konsolowym braciom. Jednym słowem nic, tylko grać.

Na początku gry możemy wymienić życia na power-upy

Autor dodał też humorystyczny, ukryty świat
 
Warto sprawdzać rury w poszukiwaniu ukrytych sekretów

Podczas rozgrywki dwukrotnie zwiedzimy podziemie

Poskaczemy po wysepkach nad rozpadlinami

Zajrzymy też pod wodę

Przejdziemy też plansze nocne

W zamkach czekają nas rozmaite pułapki jak choćby
brak światła

Zmierzymy się też z planszami chodzono-pływanymi

Gdy przegramy, dany świat musimy zaczynać od początku

Gra pochodzi z czasopisma Komputer Świat nr.11/2005

Autor dodał też instrukcję dla tych, którzy nigdy
nie grali w Mario



 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kraftwerk - "3-D The Catalogue". Zmarnowany potencjał.

Nie ma chyba na świecie człowieka, który interesowałby się muzyką i nie słyszałby nawet jednym uchem o niemieckim zespole Kraftwerk. Wielu z...